RPGaDay 2019

Zbiór wszystkich KaSetkowych wpisów z okazji RPGaDay 2019 z Facebooka!

Znalezione obrazy dla zapytania rpgaday2019

Dzień 1 “First”

Moje pierwsze podejście do RPGaDay dobrze będzie zacząć opowieścią o mojej pierwszej sesji RPG.

Jest rok 2012, wraz z 7 znajomych z gimnazjum siadamy do stołu żeby stworzyć postaci do D&D 3.5. Za mną jedynie pobieżna lektura rozdziału o tworzeniu postaci i na szybko doczytywana mechanika, a za moment mam prowadzić super przygodę tylu osobom. 
Tego dnia nie prowadziłem. Zanim skończyliśmy tworzenie postaci wszyscy musieli jechać do domu. 
Po jakimś tygodniu spotykamy się ponownie, już w mniejszym składzie bo kilka osób zraziło się poprzednim spotkaniem. Mechanika nadal kuleje, ale udaje się rozegrać krótką przygodę na której powstaje kilka “powiedzonek” towarzyszących nam do dzisiaj.

Jednak czuć, że między nami a systemem (prawdopodobnie przez brak dokładniejszego ogarnięcia tematu) nie ma chemii, więc RPGowanie umiera na jakiś czas, żeby powrócić za jakieś pół roku pod postacią Warhammera 2ed. Od tego czasu grałem już regularnie!

Dzień 2 “Unique”

Najbardziej unikalną rzeczą w RPGach jest dla mnie właśnie ich unikalność. Nieistotne, czy prowadzi się 19ty raz tą samą przygodę, to każda drużyna zrobi coś, co spowoduje, że będzie to niepowtarzalne. Za każdym razem wszystko odkrywa się na nowo i kiedy człowiek myśli, że ma już wszystko zaplanowane, drużyna wchodzi cała na biało.

Dzień 3 “Engage”

Jak można zaangażować graczy w sesję RPG? 
Wielu pewnie powie, że jak nie chcą się angażować, to po co w ogóle przychodzą. Ktokolwiek jednak nie zasiedział się na stołku MG i czasem jednak występuje w roli gracza wie, że nie zawsze nadaje się z prowadzącym na tych samych falach. Czasem ma się gorszy dzień, nie do końca ogarnia się o co może chodzić w przygodzie i trudno wymyślić coś ponad bierne reagowanie na wyzwania rzucane przez Mistrza Gry. 
Coś co kiedyś zrobiłem (zainspirowany wieloma blogami i filmikami) to lista zadań do wykonania przez Bohaterów. Nie na jedną sesję, ale takich długofalowych. Dzięki temu zawsze gdy trudno będzie im zaangażować się w przygodę, zawsze będą mieli ten bezpieczny port, do którego mogą zawinąć. Wplątanie wówczas takiego wątku w sesję pozwoli na aktywniejszy udział nieco uśpionego gracza. 

Dzień 4 “Share”

Dzielcie się wrażeniami po sesji! Gracze piszcie swojemu MGowi co wam się podobało, co się nie podobało, a co byście jeszcze dodali lub zmienili. No i tym podobne, wiadomo o co chodzi…
Mistrzowie też dawajcie feedback graczom. Niech wiedzą, jeżeli ich elf zbyt przypomina zachowaniem krasnoluda, a świętobliwy kapłan za dużo kombinuje, kłamie i ścina główy. Dzięki temu z każdą sesją bliżej do tego, co każdy ma w głowie idąc na RPGa 

Dzień 5 “Space”

Z okazji 5 dnia opowiem o kulcie do świata S-F, który kiedyś przygotowałem na sesję ze znajomymi ze studiów.

Jego nazwy już nie pamiętam, ale byli to dostojne istoty pochodzące z każdego zakamarku Wszechświata. Obiektem ich kultu była bliżej niezidentyfikowana istota, która miała objawiać się w świecie rzeczywistym poprzez niewytłumaczalne zaburzenia grawitacji. Ilekroć jakaś stacja nagle stawała się bezludna przez niedającą się naprawić sztuczną grawitację, tam pojawiali się oni. W swoich czarno-złotych szatach próbowali doprowadzić dane miejsce do ładu i założyć tam świątynię. Mieli ogromne datki od anonimowych darczyńców, ale oczywiście tak naprawdę darczyńca był tylko jeden: gigantyczna korporacja.

Na wszystkich opuszczonych stacjach badali swoje nowe technologie manipulacji grawitacją. Kult, który pilnie później strzegł niewygodnych faktów o ich błędach był na wagę złota.
Sami członkowie kultu szczerze wierzyli w to, że źródłem tych anomalii jest bóstwo, nawet ci najwyżej postawieni. A dodatkowo spreparowane dowody podrzucane przez korporację tylko umacniały ich wiarę i pozwalały zyskiwać nowych wyznawców. 
Ostatecznie kult rozrósł się tak bardzo, że korporacja nie miała już kontroli nad kierunkiem w którym on idzie i walka o przychylność tejże religii stała się kolejnym punktem sporu między korporacją a anarchistami.

Dzień 6 “Ancient”

Dzisiaj spóźniony, bo już po północy, ale hej, prowadziłem RPGa. W naszym gronie to najlepsze usprawiedliwienie.

D̶z̶i̶s̶i̶e̶j̶s̶z̶y̶m̶ Wczorajszym tematem jest “Antyczny”. Nigdy jakoś specjalnie nie zwracałem uwagi na te straszne starożytne bóstwa czy antyczne świątynie gdy prowadziłem przygody. 
Efekt podobny do chodzenia po walącej się świątyni próbowałem jednak uzyskać gdy graliśmy jakiś czas temu w Epic World. Gracze natknęli się na niemalże zrównaną z ziemią stocznię, a w niej… na czekający na zwodowanie wycieczkowiec. Przemierzali kolejne pokłady zrujnowanego statku sprzed wielu epok by ostatecznie na mostku kapitana odnaleźć skarb- bogato zdobioną busolę.

Zapowiada się, że jednak w najbliższym czasie nieco utknę ze starożytnymi bóstwami, bo właśnie prowadzę Popioły Middenheim, a tam podobno bogowie Chaosu i demony prowadzą jakieś tajemnicze działania…

Dzień 7 “Familiar”

Na miano najlepiej znanego mi systemu niewątpliwie zasługuje Warhammer Fantasy 2ed. Jest ze mną od samego początku i regularnie powraca, żeby pokazać się z nowej strony. Można o nim wiele złego powiedzieć, ale mimo to zawsze przyjemnie się do niego wraca. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej…

Dzień 8 “Obscure”

Najbardziej niezrozumiałe jest dla mnie to, jak trudno się umówić na sesję…

Dzień 9 “Critical”

To ja rozszerzę temat o jedno słowo. “Critical Role” to najpopularniejsze show RPGowe na YouTube. Przytoczę jedynie słowa pewnego mędrca (nie pamiętam czyje), który rzekł:
“Critical role są dla RPGów tym, czym porno jest dla seksu. To profesjonalni aktorzy, którzy robią to tak, aby było atrakcyjne dla widowni i całość nie ma wiele wspólnego z domowym graniem”. 
Czy jakoś tak, nie pamiętam dokładnie i pewnie parafrazuję. Ale mądre to, zapamiętajcie.

Dzień 10 “Focus”

Dzisiaj ponownie z lekkim opóźnieniem…
Skupienie się na prowadzonej kampanii. Nie mówię o byciu skupionym bezpośrednio podczas sesji, ale o konsekwentnym prowadzeniu ciągu przygód jednej drużynie bohaterów. Nie zliczę ile potencjalnych epickich kampanii przeszło mi i mojej drużynie koło nosa, bo albo długa przerwa, albo coś nie do końca było ok i może jednak od nowa… a najczęściej w głowie pojawiał się jakiś nowy “WYBITNY” pomysł i zaczynamy nową kampanię. Ta zresztą zazwyczaj okazywała się równie niedoskonała co poprzednia i od nowa krąg RPGowy się zamykał. 

Ostatnio wychodzę z założenia że z RPGami jest jak z najlepszymi serialami: “pierwsze odcinki może i średnio ciekawe, ale później jest miazga!”
W końcu to po jakimś czasie poznajemy bohaterów, zaczynamy dostrzegać to jak świat działa, jakie cele mają “ci źli” i nawzajem się od siebie, gracze i MG, uczą. 
Dlatego z okazji 10 dnia RPG a Day polecam nie ulegać pokusie i zagrać sobie coś dłuższego

Dzień 11 “Examine”

Kluczowy moment sesji detektywistycznej, bohaterowie nachylają się nad zwłokami ofiary seryjnego mordercy, po rodzaju ran są w stanie stwierdzić, który z dwóch podejrzanych jest winny… No to rzut 3k13+18 no i jeszcze -2137 bo jest ciemno i kończymy kampanię.
Trochę kiepsko. Ale znaleźć jakieś artykuły medyczne o ranach przy morderstwach (nawet jakieś losowe, przecież nie oszukujmy się, sami jeszcze nie wiemy jak zabijał) już brzmi lepiej. Wtedy tylko pozostaje opisać co widzą i niech sami szukają co to może być. 
A jak koniecznie chcą rzucić to zawsze można im w nagrodę zrobić pół na pół i zabrać niepotrzebne artykuły.

Dzień 12 “Friendship”

Dzisiaj krótko o przyjaźni między Bohaterami Graczy a Bohaterami Niezależnymi. 
NPC zazwyczaj są co najmniej neutralnie, jeżeli nie negatywnie nastawieni do postaci. Albo próbują ich oszukać, pobić, zabić czy też po prostu zbyć… Warto czasem wprowadzić NPCa, który zawsze chętnie pomoże, doradzi czy pomoże znaleźć robotę, kiedy portfel pusty. 
Nie nastawiaj całego świata przeciw BG, gdzieś znajdzie się ktoś, kto im chętnie pomoże. Z dowolnego powodu, nawet złego.

U mnie podczas kampanii w Epic World kimś takim był barman Joe z “Tulipana”. Pomagał graczom uciekać tylnymi drzwiami, kontaktował ich z hakerami, chętnie wskazywał jak zatrzeć niewygodne ślady. No i przede wszystkim zawsze jak odwiedzali knajpę mogli zakrzyknąć “To co zawsze, Joe!” i dostać bezalkoholowe Mojito na koszt firmy 🙃

Dzień 13 “Mystery”

Dzisiaj zagadka, którą postawiłem graczom na finał kampanii w Warhammerze 2ed.

12 śmiałków pochowałem co zabrakło im sprytu
Sztylet którego szukacie najdzielniejszy posiadał
On spoczywa po ojca prawicy, u nekropolii szczytu
Mu jednak brat chytry często rzeczy podkradał
Mniej kochany po lewicy ojca spoczywa 
Sztylet mógł dać słudze ojca lub zatrzymać sobie
Nawet po śmierci na żywych się odgrywa
Sługa niewierny przekazałby go innej osobie
Leżąc pod panem na prawo by go oddał
Bo dłużnikiem od dawien był najemnika
Ten w boju nieustraszon, hazardowi się poddał
Często grywał z szulerem udającym ochotnika
Przegrał całe złoto, oddałby i ubranie
Pochowałem ich zatem od siebie możliwie daleko
Fałszywy ochotnik w chłopcach miał upodobanie
Zauroczył go goniec, co pod nosem miał mleko
Podrzuca mu więc do góry różne dary
Ten bogobojny podałby wyżej broń czarną
Lordowskiemu magowi, bo wygląda jak czary
Ten by spojrzał i prychnął na wiedzę marną
“Takie coś to dla kapłana, na prawo twoje”
Sługa Sigmara widząc to bestialstwo
W dół by podał, schował między skryby zwoje
Starzec widząc na oczy takie zuchwalstwo
Na wschód by rzucił skarb szukany
Kolejnemu wojakowi wpadłoby w ręce
Ten chory po walce, ciężkie ma rany
Lekarzowi by wszystko oddał w podzięce
W górę wznosi swe dłonie
Wybawcy cyrulikowi przekazuje
Ten to skąpy i co dają to chłonie
Przez to wszystkich na śmierć skazuje!
Obraz może zawierać: buty

Dzień 14 “Guide”

Dzisiaj lekcja płynącą z mojej wczorajszej sesji:
Nie dajcie zabić swojego przewodnika, bo później dużo trudniej wrócić ze środka lasu 😓

Dzień 15 “Door”

Dzisiaj pozostaje mi jedynie udostępnić post Airis z Lans Macabre. Nic mądrzejszego nie napiszę 🤯

POST AIRIS

Dzień 16 “Dream”

Spóźniony wpis, ale tylko troszeczkę 🙃

Marzę o tym, żeby w końcu zejść z traktu i osiedlić się w jakiejś małej wiosce… Tylko jak później żyć bez marzeń?

Bohaterowie też powinni marzyć. Nic tak ich nie urzeczywistni jak jakieś wielkie marzenie. Nawet (jeśli nie szczególnie) takie nierealizowalne.

Wzbogacajcie BG i BNów o marzenia!

Dzień 17 “One”

Oneshoty, jednostrzałówki. 
Ostatnio rzadko w moim repertuarze. Dłuższe kampanie przy mojej częstotliwości grania dużo lepiej się sprawdzają, bo nie “tracimy” czasu na ciągłe tworzenie postaci. Jak już uda nam się spotkać wolimy wyciągać maksimum przygody. 
Mam jednak nadzieję, że uda mi się za jakiś czas poprowadzić jednostrzała z wcześniej przygotowanymi przeze mnie postaciami 😁

Dzień 18 “Plenty”

Z okazji dnia 18tego postanowiłem sprawdzić jak obfita jest lista systemów, w które zagrałem w życiu. Wyszło mi ich 13. 
Trudno powiedzieć czy to dużo czy mało, ale jedno jest pewne… Nadchodzi więcej!

Lista chronologiczna (tak na oko):

  • Dungeons & Dragons 3.5
  • Warhammer FRP 2ed.
  • Inspectres
  • Neuroshima
  • Kiedy rozum śpi
  • Warhammer Dark Heresy 2ed.
  • Harry Potter (autorski, przygotowany żeby grać z bratankami)
  • De Profundis
  • Zew Cthulhu (starter do którejś edycji)
  • Tiny Frontiers
  • Epic World
  • Fate Core
  • Equestria: Puść Wodze Fantazji

Dzień 19 “Scary”

Nie prowadzę strasznych sesji.
Nigdy jakoś nie czułem się mocny w operowaniu tą emocją. Myślę, że całkiem nieźle wychodzi mi granie śmiechem, napięciem, wstydem. Kilka razy może nawet smutkiem. Ale nigdy strachem. 
W czasie wielkiej popularności horroru lovecraftowskiego w RPGach, która teraz panuje, przez jakiś czas zastanawiałem się czy powinienem nauczyć się grać strachem.

Stwierdziłem, że nie. Nie tego szukam w RPGach. Chcę dobrej zabawy, miło spędzonego czasu z przyjaciółmi. Przy horrorach nigdy się dobrze nie bawiłem. 
Nie wykluczam, że kiedyś spróbuję. Ale jeszcze nie teraz.

Dzień 20 “Noble”

Grajcie szlachetnie! Niech raz na jakiś czas bohater po prostu zgodzi się komuś pomóc, bez wymuszania zapłaty i tradycyjnego “a co ja z tego będę miał”. Potraktujcie to jako fabularny haczyk. Może kiedyś postać sama była w podobnej sytuacji i teraz niczym szlachetny rycerz rusza na ratunek. 

Nie bójcie się być szlachetnym bohaterem, bo nawet jeśli nie złotem, to MG Was jakoś nagrodzi 🤴👸

Dzień 21 “Vast”

Rebel zaprosił dzisiaj do dzielenia się światem, w który gramy najdłużej i znamy najlepiej. 
Pozwolę sobie pominąć Stary Świat, który pewnie wieeeele osób zna dużo lepiej ode mnie i skierować Waszą uwagę na EpicWorld RPG.

Jeżeli mamy rozmawiać o ogromnym i rozległym świecie jak tu nie wspomnieć o rozległym świecie pod kopułą, wypełnionym ruinami i tętniącymi życiem miastami, oraz o krążącej surogatom nad głową stacji kosmicznej. Rozległy świat tego systemu to fantasy przenikające się z cyberpunkowym sci-fi. Jeżeli nie mieliście jeszcze tej przyjemności, odwiedźcie ten świat 🤠

Dzień 22 “Lost”

Lubię, kiedy gracze raz na jakiś czas gubią swoje rzeczy. Nawet nie muszą konkretnie gubić, ktoś im może je np. zabrać. Wtedy nagle siedząc pośrodku lasu orientują się, że nie będzie to spokojna przechadzka do kolejnej wioski, bo nie mają nawet jak się obronić. Z pewnej siebie grupy awanturników stają się harcerzykami zbierającymi szyszki, bo mogą się przydać. Polecam…

Dzień 23 “Surprise!!!”

Nie zaskakujcie graczy na siłę. Czasem, kiedy są cali szczęśliwi, że rozgryźli Twój WIELKI PLAN (mimo, że to co mówią to kompletne bzdury i nie pamiętają połowy wskazówek, które dostali) warto powiedzieć “tak, macie rację”. Świadomość, że rozgryźli jakąś niesamowitą tajemnicę może być dużo lepsza, niż najzmyślniejsza niespodzianka.

Dzień 24 “Triumph”

Czymże byłby triumf bez porażki. Kiedy BG ciągle się wszystko udaje pewna część magii pryska. Nie patrzą pod nogi, nie oglądają się za plecy… Aby czerpać przyjemność z sukcesu trzeba czasem ponieść porażkę.
Genialnie do sprawy podchodzi Fate Core. Gracze są tutaj zachęcani do proponowania klęsk, aby tylko otrzymać Fate Points, które później pomogą im osiągnąć zamierzony cel. W ostateczności gra staje się istną orkiestrą wzlotów i upadków.

Dzień 25 “Calamity”

Czy w grach fabularnych można ponieść klęskę? Teoretycznie śmierć bohatera, niezrealizowanie celu, utrata ważnego fabularnie przedmiotu w grze komputerowej zakończyła by się ekranem “Game Over” i wczytaniem gry. 

Samemu będąc graczem zdarzyło mi się umierać, tracić kończyny czy zwyczajnie się mylić, a mimo to czerpać ogromną przyjemność z gry. Granie porażką to jednak coś, co nie jest proste i chciałbym nauczyć się prowadzić tak, żeby nawet utrata postaci była dla moich graczy równie satysfakcjonująca, co zrealizowanie celu.

Dzień 26 “Idea”

Największym ciężarem jako MG jest dla mnie to, że nie mam fizycznie szans zrealizować wszystkich swoich pomysłów na przygody czy kampanie. Od kilku lat krąży mi po głowie pomysł zagrania wielkiej kampanii w Warhammera, gdzie wszyscy gracze zaczynają jako zwykli chłopi broniący swojej wioski, ale w wyniku przeżywanych przygód każdy rozwija się w inną stronę. Może kiedyś… :/

Dzień 27 “Suspense”

Jednym z moich ulubionych momentów na sesji jest, kiedy dzieje się jakaś kluczowa akcja i następuje… rzut kostką. Cisza która zapada przy stole, wszystkie pary oczu zwrócone na malutką kość. Następuje chwila ciszy, a po niej okrzyk radości lub okrzyk “używam punktu szczęścia!” 😁

Dzień 28 “Love”

Miłość… W RPGach występuje zaskakująco rzadko, zważając na to, jak miłością przesiąknięta jest obecna fantastyka. Każda księżniczka ma swojego księcia z bajki. W takich Pieśniach lodu i ognia każdy kocha każdego, często nie patrząc na to, czy powinien. 

U mnie na sesjach zazwyczaj kochają Bohaterowie Niezależni. Są gotowi zabijać w imię miłości (czasem przez przypadek otruwając samych siebie). Nawet jeżeli postać gracza ma żonę, męża czy kogokolwiek bliskiego, staram się trzymać to “poza kadrem”. I nie mówię tu wyłącznie o sprawach intymnych. Zwyczajne życie bohatera z osobą bliską jest zwyczajnie… nudne. A przynajmniej nie na tyle ciekawe, aby rozgrywać to na każdej sesji.

Czy jednak wątki miłosne powinny pojawiać się częściej na sesjach? A może rzadziej? Jak to zazwyczaj bywa, nie ma prostej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, czego chcą gracze i MG.
Wychodzę jednak z założenia, że siadając do stołu chcemy wyruszyć na przygodę. Zabić smoka, zniszczyć bossa mafii, przejąć kontrolę nad kolonią lunarną. Odchodząc jednak od niego, wracamy do ciepła bliskich, tych, których kochamy.

P.S.: Oczywiście wplątanie bliskich postaci gracza w przygodę to zupełnie inna kwestia dająca duże możliwości fabularne. Powyżej mówię wyłącznie o rodzinie czekającej w domu z ciepłym obiadem, nie o córeczce porwanej przez złego czarnoksiężnika.

Dzień 29 “Evolve”

Ludzie dzielą się na trzy typy:

  • tych, którzy słysząc “ewolucja” myślą “Darwin”
  • tych, którzy słysząc “ewolucja” myślą “bluźniercze kłamstwo”
    oraz
  • tych, którzy wychowali się na Pokemonach

Patrząc na dołączone zdjęcie, łatwo się domyślić, do którego grona należę. Dzisiaj kilka słów o kolejnym, jednym z wielu, moim RPGowym marzeniu. 
Istnieją z tego co wiem dwa sensowne RPGi osadzone w świecie Pokemonów (oba nieoficjalne): Pokemon Tabletop United i Pokemon Tabletop Adventures. 

Wizja graczy przemierzających świat niczym Ash, Misty i Brock wydaje się wręcz EPICKA. W internecie znajduje się mnóstwo gotowych mapek, dzięki czemu granie np przez Roll20 może aż ociekać klimatem klasyka z GameBoy’a. Jeżeli chcecie zobaczyć przykładową rozgrywkę, link zamieszczam w komentarzu. Podręczniki są dostępne za darmo! Zaciekawionych zachęcam do zagłębienia się w temat.
Może kiedyś razem zagramy? 🤠

Dzień 30 “Connection”

Jednym z moich największych problemów podczas zaczynania nowej przygody jest to, jak połączyć bohaterów w drużynę. 
Kiedyś preferowałem, kiedy gracze tworzyli postaci w domu. Wtedy nie “traciliśmy” czasu na sesji, na coś, co każdy mógł spokojnie zrobić przed przyjściem.

Problemem było wówczas to, że każdy z graczy przychodził z postacią z zupełnie innej parafii. A moja przygoda, którą ci bohaterowie mieli przeżywać, była zupełnie innego wyznania. Żeby to spiąć do kupy i utrzymać przy życiu trzeba się było nieźle nagimnastykować.
Rozwiązanie tego problemu jest w sumie oczywiste, ale i tak zajęło trochę czasu aby tam dotrzeć. Od jakiegoś czasu tworzenie postaci załatwiamy (przynajmniej w większości) na sesji. Dzięki temu gracze, sami z siebie, wymyślają różne powiązania między swoimi bohaterami, a ja, słuchając ich, mogę ostatecznie ocenić jakiej przygody chcą i dopasować ją pod ich postaci.

Jednak gdy zdarza się tak, że gracze nie tworzą powiązań, sam zwyczajnie je dodaję. Nie jest to nic inwazyjnego. Zwyczajnie mówię im, że się znają i przeżyli już razem kilka przygód. Nie jest to idealne rozwiązanie, ale pozwala przeskoczyć etap zakapturzonego kolesia wędrującego od stołu do stołu w tawernie, aby na szybko zebrać drużynę 😛

Dzień 31 “LAST”!

Dzisiaj kilka słów o ostatnich scenach sesji.Często natrafiam na stwierdzenie, że kończenie tzw. cliffhanger’ami to tania sztuczka. W 100% się z tym zgadzam.

ALE

W grach fabularnych tanie sztuczki to coś, czym operujemy nieustannie. Chcąc wprowadzić napięcie na sesję, wywołać smutek czy strach dobrze jest sięgać po stare i sprawdzone metody z książek, filmów, gier czy seriali. Nawet jeżeli są tanie. Jeżeli chcemy, aby gracze ze zniecierpliwieniem czekali na następną przygodę to taka sztuczka jest idealna! Nie jesteśmy przecież profesjonalnymi scenarzystami. Jeżeli coś działa, korzystajcie!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.